Dzień drugi mojego mieszkania w Nowym Yorku. A właściwie można powiedzieć, że pierwszy. Obudziłam się bardzo wcześnie rano. Gdy wyjęłam telefon spod poduszki była szósta. Równo. Dawno tak wcześnie nie wstałam. Byłam nadal strasznie zaspana, ale nie chciałam po prostu wrócić do spania w tym super wygodnym łóżku. Przeciągnęłam się i ziewnęłam. Przetarłam oczy i usiadłam przykrywając się białą kołdrą. "Chyba pora wstać i rozpakować ostatnie rzeczy" ziewnęłam sama do siebie. Zawinęłam się w kołdrę i wstałam. Powoli poszłam do łazienki. Wszystkie te pokoje były takie piękne. Jeszcze raz westchnęłam. Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam włosy. Umyłam zęby i wróciłam do sypialni. Rzuciłam się na podwójne łóżko, które było tak wygodne i miękkie. "Koniec tego dobrego, trzeba iść do sklepu" uśmiechnęłam się sama do siebie. Zdecydowanie za dużo ze sobą rozmawiam. To chyba dziwne...
Założyłam pierwszą z brzegu granatową koszulkę, i długie legginsy. Zza okna widać było, że nie jest zbyt ciepło. Wrzuciłam telefon do torebki i przeżuciłam ją przez rękę. Pierwszy raz szybko szłam przez hol. Wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Szłam przed siebie, nawet nie wiedziałam gdzie jest centrum handlowe. Szłam gdziekolwiek byle wyjść troche do nowojorczyków. Parenaście metrów dalej znalazłam mały sklep. Weszłam do środka i kupiłam pare bułek i innych rzeczy na śniadanie, obiad i dzisiejszą kolacje. Gdy wychodziłam ze sklepu zaczął padać deszcz. "Fuck !" prychnęłam sama do siebie. Naciągnęłam szybko kaptur i wzięłam torby z zakupami do drugiej ręki. Szłam bardzo szybko, prawie biegłam. Nie chciałam aż tak bardzo zmoknąć. Dobiegłam do drzwi i przekręciłam szybko klucz w zamku. Weszłam do środka i zostawiłam zakupy przy drzwiach. Zdjęłam szybko mokrą bluzę i powiesiłam na wieszaku obok. Poszłam do kuchni, do najcieplejszego pokoju w tym mieszkaniu. Usiadłam na blacie i napisałam SMSa do taty.
"W ramach tych odwiedzin raz na dwa miesiące ... Może przyjedziesz za tydzień ?"
Odpowiedź była krótka.
"Ok"
Jakby to nie on ją pisał. Wtedy nie zwróciłam za bardzo na to uwagi. Usłyszałam jak przez otwór na pocztę listonosz wkłada jakiś list. Zeskoczyłam szybko i podeszłam pod drzwi. Na podłodze leżała mała koperta z adresem. Podniosłam ją i rozdarłam. Bilety. No tak. Zapomniałam. Podatrą kopertę przesunęłam nogą w kierunku ściany, a bilety położyłam na stoliku w salonie. Wróciłam do kuchni. Zadzwoniłam do Katie i w tym samym czasie zabrałam się za robienie śniadania.
- Halo ? - odebrała
- Cześć ! - przywitałam się
- Jak Ci się podoba Nowy York ? - zaśmiała się
- Tak... troche bardzo zimno... Ale i tak jest super - powiedziałam
- A jak mieszkanie ? - zapytała
- Niesamowite. Ogromne. Cudowne - odpowiedziałam - a właśnie ... przed minutą dostałam bilety na koncert - dodałam
- To cudownie, już nie mogę się doczekać - pisnęła
- Ja też nie - uśmiechnęłam się
- Słuchaj, muszę kończyć, pa, do zobaczenia ... yy... pojutrze - mówiła
- Do zobaczenia - rzuciłam
Rzuciłam telefon na blat kuchenny i zabrałam się za jedzenie śniadania. Potem poszłam do salonu i włączyłam telewizor. Wzięłam z sypialni jeden z filmów na DVD i zaczęłam oglądać. Gdy film się skończył, próbowałam dodzwonić się do taty, ale on ciąglke nie odbierał więc zabrałam się za oglądanie kolejnego filmu. Po paru godzinach zrobiłam obiad i spędziłam resztę dnia przeglądając
Facebook'a, Twittera i inne strony. Poszłam spać bardzo wcześnie.
Don't Forget Where You Belong
wtorek, 13 stycznia 2015
czwartek, 8 stycznia 2015
Rozdział 5
Siedziałyśmy już w samolocie. Ja w szóstym rzędzie, a Katie w jedenastym. Tak strasznie nudziłam się bez niej. Dzieliło nas o wiele za dużo, na szczęście lot nie był długi. Gdy samolot wylądował na lotnisku w Nowym Yorku znowu ściskałyśmy się mocno i nie mogłyśmy uwierzyć, że naprawdę tu jesteśmy. Potem poszłyśmy po nasz bagaż. W roku stał stojak pełen małych map Nowego Yorku. Wzięłam jedną i rozłożyłam. To miasto wydawało mi się takie ogromne i tajemnicze. W czasie kiedy patrzyłąm na mapę tego przerażającego miejsca, Katie podeszła do mnie z walizkami.
- Oh, już jesteś - rzuciłam i uśmiechnęłam się w jej kierunku
- Tak, co robisz ? - zapytała
- Umm... Przeglądam mapę... Masakra - zaśmiałam się
- No to... Na jakiej ulicy będziesz mieszkać ? - powiedziała patrząc na jakieś zielone punkty na mapie
- Piąta Aleja... - ciągnęłam szukając jej
- Ale... To ponad 15 kilometrów ode mnie - rzuciła ze smutkiem w głosie
Przytuliłam ją mocno.
- Nie martw się, przecież Cię nie zostawie - obiecałam
Katie westchnęła ze łzami w oczach. Jeszcze raz ją przytuliłam. Potem złapałyśmy za swoje bagaże i powędrowałyśmy do wyjścia z lotniska. Stało tam pełno żółtych taksówek. Katie się uśmiechnęła.
- Nie zapomnij o mnie ty łajzo ! Kocham Cię ! - krzyknęła i wsiadła do pierwszej taksówki.
Pomachała mi przez szybę i odjechała. Wsiadłam szybko do innego auta bo czułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Gdzie Cię zawieźć panienko ? - rzucił taksówkarz, był stary i siwy. Chyba nie lubił swojej pracy
- Piąta Aleja poproszę - odpowiedziałam grzecznie
- Sie robi ! - uśmiechnął się do lusterka
Wetknęłam słuchawki do uszu i puściłam głośno muzykę. Nie chciałam ani słuchać tego faceta, ani myśleć o Katie. Dojazd trwał tylko parenaście minut. Zciszyłam na chwilę muzykę.
- 5 dolarów się należy - prychnął
Bez słowa wyjełam pieniądze z portfela i wysiadłam zabierając moje wielkie walizki. Znowu podgłosiłam telefon i sprawdziłam SMSy. Tam miałam napisany numer domu w którym miałam zamieszkać. Włożyłam telefon do kieszeni i poszłam przed siebie. 15B, to tu ! Gdy patrzyłam na miejsce w którym miałam zamieszkać, usta same mi się otworzyły. Po prostu opadły. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i szybko wciągnęłam walizki na schodki. Zapukałam do drzwi.
- Oh ! Dzień dobry ! Colleen Young prawda ? - powiedziała uśmiechnięta kobieta
- Tak, tak - skinęłam głową
- Niech pani wejdzie. - wskazała
Powoli weszłam do środka, dom był ogromny i niczym nie przypominał tego ze zdjęć. Szłam przez długi hol bardzo powoli. Nadal nie mogłam uwierzyć, że to moje mieszkanie.
- Po lewo jest salon - uśmiechnęła się jeszcze raz - wejdź i usiądź, ja zaraz przyjdę - dodała
Salon był jeszcze piękniejszy niż hol. Postawiłam walizki równo obok mnie i usiadłam delikatnie na pięknej sofie.
- Tu jest umowa i klucze, co do płatności to wszystko jest już zapłacone, wystarczy, że podpiszesz - rzuciła ciepłym głosem kobieta i podała mi długopis.
Szybki ruch długopisem po kartce i dom jest mój. Uśmiechnęłam się jeszcze raz.
- Tak jak powiedziałam, tu są klucze, a ta kopia umowy jest dla Ciebie. Zostawiłam Ci kartkę i potrzebnymi telefonami i wszystkim co musisz wiedzieć - ciągnęła
- Dziękuję - rzuciłam grzecznie
Kobieta podała mi rękę i wyszła z salonu. Poszłam za nią. Szła szybko przez długi hol, stukając obcasami. Owinęła wokół szyi apaszkę, założyła kapelusz i złapała za swoją walizkę.
- Do widzenia - uśmiechnęła się po raz ostatni
- Do widzenia - odpowiedziałam
Wyszła.
Nastała głucha cisza.
W końcu po minucie patrzenia się w drzwi dostrzegłam tykanie zegara.
"No więc... Rozejrzyjmy się tutaj !" powiedziałam sama do siebie. Szłam tylko trochę szybciej niż kiedy przemierzałam hol. Wszystkie pokoje były naprawdę cudowne. Telefon zawibrował mi w kieszeni. To był tata.
- Halo ? - zaczęłam
- Cześć słoneczko ! Jak Ci się podoba Twój nowy dom ? - zapytał
- Jest naprawdę cudowny ale nie przypomina tego ze zdjęć - zaśmiałam się
- Wiem, wybrałem inny. Był naprawdę cudowny. To ... Jako niespodzianka - ciągnął
- To że zapłaciłeś też jest niespodzianką ? - mówiłam
- Można tak powiedzieć... - śmiał się
- Właśnie ... zwiedzam ... ten dom ... Jest absolutnie perfekcyjny - dziękowałam jeszcze raz
- Cieszę się, że Ci się podoba. Muszę narazie kończyć. Pa. - rzucił
- Pa. - odpowiedziałam, ale tata już się rozłączył
Położyłam telefon na szafce koło łóżka, w pokoju w którym właśnie byłam. To musiałą być sypialnia. Tylko po co mi podwójne łóżko ? Zaśmiałam się sama do siebie i wyszłam z pokoju. Po paru minutach przytargałam walizki i zaczęłam wielkie rozpakowywanie.
- Oh, już jesteś - rzuciłam i uśmiechnęłam się w jej kierunku
- Tak, co robisz ? - zapytała
- Umm... Przeglądam mapę... Masakra - zaśmiałam się
- No to... Na jakiej ulicy będziesz mieszkać ? - powiedziała patrząc na jakieś zielone punkty na mapie
- Piąta Aleja... - ciągnęłam szukając jej
- Ale... To ponad 15 kilometrów ode mnie - rzuciła ze smutkiem w głosie
Przytuliłam ją mocno.
- Nie martw się, przecież Cię nie zostawie - obiecałam
Katie westchnęła ze łzami w oczach. Jeszcze raz ją przytuliłam. Potem złapałyśmy za swoje bagaże i powędrowałyśmy do wyjścia z lotniska. Stało tam pełno żółtych taksówek. Katie się uśmiechnęła.
- Nie zapomnij o mnie ty łajzo ! Kocham Cię ! - krzyknęła i wsiadła do pierwszej taksówki.
Pomachała mi przez szybę i odjechała. Wsiadłam szybko do innego auta bo czułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Gdzie Cię zawieźć panienko ? - rzucił taksówkarz, był stary i siwy. Chyba nie lubił swojej pracy
- Piąta Aleja poproszę - odpowiedziałam grzecznie
- Sie robi ! - uśmiechnął się do lusterka
Wetknęłam słuchawki do uszu i puściłam głośno muzykę. Nie chciałam ani słuchać tego faceta, ani myśleć o Katie. Dojazd trwał tylko parenaście minut. Zciszyłam na chwilę muzykę.
- 5 dolarów się należy - prychnął
Bez słowa wyjełam pieniądze z portfela i wysiadłam zabierając moje wielkie walizki. Znowu podgłosiłam telefon i sprawdziłam SMSy. Tam miałam napisany numer domu w którym miałam zamieszkać. Włożyłam telefon do kieszeni i poszłam przed siebie. 15B, to tu ! Gdy patrzyłam na miejsce w którym miałam zamieszkać, usta same mi się otworzyły. Po prostu opadły. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i szybko wciągnęłam walizki na schodki. Zapukałam do drzwi.
- Oh ! Dzień dobry ! Colleen Young prawda ? - powiedziała uśmiechnięta kobieta
- Tak, tak - skinęłam głową
- Niech pani wejdzie. - wskazała
Powoli weszłam do środka, dom był ogromny i niczym nie przypominał tego ze zdjęć. Szłam przez długi hol bardzo powoli. Nadal nie mogłam uwierzyć, że to moje mieszkanie.
- Po lewo jest salon - uśmiechnęła się jeszcze raz - wejdź i usiądź, ja zaraz przyjdę - dodała
Salon był jeszcze piękniejszy niż hol. Postawiłam walizki równo obok mnie i usiadłam delikatnie na pięknej sofie.
- Tu jest umowa i klucze, co do płatności to wszystko jest już zapłacone, wystarczy, że podpiszesz - rzuciła ciepłym głosem kobieta i podała mi długopis.
Szybki ruch długopisem po kartce i dom jest mój. Uśmiechnęłam się jeszcze raz.
- Tak jak powiedziałam, tu są klucze, a ta kopia umowy jest dla Ciebie. Zostawiłam Ci kartkę i potrzebnymi telefonami i wszystkim co musisz wiedzieć - ciągnęła
- Dziękuję - rzuciłam grzecznie
Kobieta podała mi rękę i wyszła z salonu. Poszłam za nią. Szła szybko przez długi hol, stukając obcasami. Owinęła wokół szyi apaszkę, założyła kapelusz i złapała za swoją walizkę.
- Do widzenia - uśmiechnęła się po raz ostatni
- Do widzenia - odpowiedziałam
Wyszła.
Nastała głucha cisza.
W końcu po minucie patrzenia się w drzwi dostrzegłam tykanie zegara.
"No więc... Rozejrzyjmy się tutaj !" powiedziałam sama do siebie. Szłam tylko trochę szybciej niż kiedy przemierzałam hol. Wszystkie pokoje były naprawdę cudowne. Telefon zawibrował mi w kieszeni. To był tata.
- Halo ? - zaczęłam
- Cześć słoneczko ! Jak Ci się podoba Twój nowy dom ? - zapytał
- Jest naprawdę cudowny ale nie przypomina tego ze zdjęć - zaśmiałam się
- Wiem, wybrałem inny. Był naprawdę cudowny. To ... Jako niespodzianka - ciągnął
- To że zapłaciłeś też jest niespodzianką ? - mówiłam
- Można tak powiedzieć... - śmiał się
- Właśnie ... zwiedzam ... ten dom ... Jest absolutnie perfekcyjny - dziękowałam jeszcze raz
- Cieszę się, że Ci się podoba. Muszę narazie kończyć. Pa. - rzucił
- Pa. - odpowiedziałam, ale tata już się rozłączył
Położyłam telefon na szafce koło łóżka, w pokoju w którym właśnie byłam. To musiałą być sypialnia. Tylko po co mi podwójne łóżko ? Zaśmiałam się sama do siebie i wyszłam z pokoju. Po paru minutach przytargałam walizki i zaczęłam wielkie rozpakowywanie.
wtorek, 6 stycznia 2015
Rozdział 4
To już ten dzień. Tak długo wyczekiwany wtorek. To już dziś miałam opuścić to całe Cleveland i zamieszkać w Nowym Yorku. Telefon zawibrował mi w kieszeni spodni od piżamy, zawsze go tam trzymałam. Taki nawyk. "1 NOWA WIADOMOŚĆ - Katie". Otworzyłam i przeczytałam tego dosyć dłuuugieego SMSa.
"Hej kochana ! To już dziś ! Wtorek ! Przeprowadzamy się do Nowego Yorku ! Z tego wszystkiego siedze już na lotnisku i na Ciebie czekam ! Mam nadzieje, że nie zapomnisz o mnie kiedy już rozjedziemy się w dwie różne ulice Nowego Yorku. Przychodź szybko bo muszę Cię zaprzytulać na śmierć. Żebyś o mnie nie zapomniała."
Moja odpowiedź była raczej krótka w porównaniu do tego co napisała Katie
"Nie zapomne !!! A co do mojego przyjścia to narazie musisz przytulać obsługę bo dopiero co się obudziłam HAHA"
Jej odpowiedź mówiła wszystko
"Fuuu ! Nie, wolę Ciebie"
Uśmiechnęłam się do telefonu i odłóżyłam go na poduszkę obok. Przeciągnęłam się jeszcze ostatni raz w tym łóżku i wstałam. Był wtorek a więc tata był już dawno w pracy. Podwójna wolność.
- Hmmm... A więc ... Mam jeszcze 3 godziny do odprawy na lotnisku. - powiedziałam sama do siebie
Poszłam do łazienki. Umyłam zęby i wzięłam szybki prysznic. Potem w samym ręczniku wróciłam do pokoju. Otworzyłam szafe z ubraniami. Nie miałam już zbyt wiele do wyboru bo leżały tam tylko jedne szorty, bluzka i bluza. Ubrałam się szybko i wróciłam do łazienki, żeby uczesać włosy. Po długim namyśle w końcu zaplątałam je w warkocz. Znowu weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Biała pościel leżała tak równo. Słońce wpadało przez okno dachowe. W tej chwili pokój wyglądał inaczej niż zwykle. Tak ... prawie magicznie. Spojrzałam na biurko. Ile godzin przy nim spędziłam. Ile się tu uczyłam do sprawdzianów. Patrzyłam na wszystko po kolei. Wszystko było dla mnie jakimś wspomnieniem sprzed lat. Czasami sprzed miesiąca. Uśmiechnełam się ostatni raz i zeszłam na dół do salonu. Telewizor był włączony i baardzo zciszony. Tata zawsze tak robił kiedy szedł do pracy. Obejrzałam ostatni odcinek serialu i poszłam na góre po bagaże. Nie spodziewałam się, że mam tu aż tyle rzeczy. Wzięłam ostatnią - czwartą walizkę i postawiłam je obok drzwi. Napiłam się ostatni łyk soku pomarańczowego, wzięłam torebkę, postawiłam wszystkie walizki na schodach za drzwiami. Wyjęłam klucze i zamknęłam drzwi. W moim oku pojawiła się jakaś malutka łezka. "Tylko czy ja naprawdę tego chcę ?" zapytałam sama siebie. "Tak ! Przestań płakać i wsiadaj w taksówke" odpowiedziałam sobie. Wytarłam szybko tą cholerną łezkę i złapałam za walizki. Taksówka właśnie podjechała pod brame. Wysiadł z niej jakiś młody, opalony facet. Miał na sobie tandetne okulary przeciws słoneczne, w ustach miętową gumę, a na włosach tonę żelu.
- Colleen Young tak ? - zapytał dosyć piskliwym głosikiem
- Taaa... - odpowiedziałam bez przekonania
- Pomóc pani z tymi walizami ? - uśmiechnął się
- Jakby pan mógł - rzuciłam grzecznie
Wsiadłam do taksówki, a taksówkarz pakował walizki do bagażnika. Wyjęłam telefon z torebki i napisałam do Katie
"Właśnie wsiadłam do miętowej taksówki HAHA będę za 20 minut"
Chyba czekała na tego SMSa bo odpowiedziała w pół minuty
"Czekam ! PS Miętowej ?!"
Kiedy przeczytałam wiadomość młody fan mięty wsiadł do auta.
- No to gdzie jedziemy ? - zaśmiał się
- Na lotnisko - rzuciłam
Przez całą droge ewidentnie mnie podrywał. Gadał coś o swojej pracy i o tym jak bardzo lubi poznawać ludzi których wozi. Przez grzeczność tylko mu potakiwałam, a w głowie odliczałam sekundy do momentu kiedy zobacze przez okno jakiś samolot czy cokolwiek.
"Hej kochana ! To już dziś ! Wtorek ! Przeprowadzamy się do Nowego Yorku ! Z tego wszystkiego siedze już na lotnisku i na Ciebie czekam ! Mam nadzieje, że nie zapomnisz o mnie kiedy już rozjedziemy się w dwie różne ulice Nowego Yorku. Przychodź szybko bo muszę Cię zaprzytulać na śmierć. Żebyś o mnie nie zapomniała."
Moja odpowiedź była raczej krótka w porównaniu do tego co napisała Katie
"Nie zapomne !!! A co do mojego przyjścia to narazie musisz przytulać obsługę bo dopiero co się obudziłam HAHA"
Jej odpowiedź mówiła wszystko
"Fuuu ! Nie, wolę Ciebie"
Uśmiechnęłam się do telefonu i odłóżyłam go na poduszkę obok. Przeciągnęłam się jeszcze ostatni raz w tym łóżku i wstałam. Był wtorek a więc tata był już dawno w pracy. Podwójna wolność.
- Hmmm... A więc ... Mam jeszcze 3 godziny do odprawy na lotnisku. - powiedziałam sama do siebie
Poszłam do łazienki. Umyłam zęby i wzięłam szybki prysznic. Potem w samym ręczniku wróciłam do pokoju. Otworzyłam szafe z ubraniami. Nie miałam już zbyt wiele do wyboru bo leżały tam tylko jedne szorty, bluzka i bluza. Ubrałam się szybko i wróciłam do łazienki, żeby uczesać włosy. Po długim namyśle w końcu zaplątałam je w warkocz. Znowu weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Biała pościel leżała tak równo. Słońce wpadało przez okno dachowe. W tej chwili pokój wyglądał inaczej niż zwykle. Tak ... prawie magicznie. Spojrzałam na biurko. Ile godzin przy nim spędziłam. Ile się tu uczyłam do sprawdzianów. Patrzyłam na wszystko po kolei. Wszystko było dla mnie jakimś wspomnieniem sprzed lat. Czasami sprzed miesiąca. Uśmiechnełam się ostatni raz i zeszłam na dół do salonu. Telewizor był włączony i baardzo zciszony. Tata zawsze tak robił kiedy szedł do pracy. Obejrzałam ostatni odcinek serialu i poszłam na góre po bagaże. Nie spodziewałam się, że mam tu aż tyle rzeczy. Wzięłam ostatnią - czwartą walizkę i postawiłam je obok drzwi. Napiłam się ostatni łyk soku pomarańczowego, wzięłam torebkę, postawiłam wszystkie walizki na schodach za drzwiami. Wyjęłam klucze i zamknęłam drzwi. W moim oku pojawiła się jakaś malutka łezka. "Tylko czy ja naprawdę tego chcę ?" zapytałam sama siebie. "Tak ! Przestań płakać i wsiadaj w taksówke" odpowiedziałam sobie. Wytarłam szybko tą cholerną łezkę i złapałam za walizki. Taksówka właśnie podjechała pod brame. Wysiadł z niej jakiś młody, opalony facet. Miał na sobie tandetne okulary przeciws słoneczne, w ustach miętową gumę, a na włosach tonę żelu.
- Colleen Young tak ? - zapytał dosyć piskliwym głosikiem
- Taaa... - odpowiedziałam bez przekonania
- Pomóc pani z tymi walizami ? - uśmiechnął się
- Jakby pan mógł - rzuciłam grzecznie
Wsiadłam do taksówki, a taksówkarz pakował walizki do bagażnika. Wyjęłam telefon z torebki i napisałam do Katie
"Właśnie wsiadłam do miętowej taksówki HAHA będę za 20 minut"
Chyba czekała na tego SMSa bo odpowiedziała w pół minuty
"Czekam ! PS Miętowej ?!"
Kiedy przeczytałam wiadomość młody fan mięty wsiadł do auta.
- No to gdzie jedziemy ? - zaśmiał się
- Na lotnisko - rzuciłam
Przez całą droge ewidentnie mnie podrywał. Gadał coś o swojej pracy i o tym jak bardzo lubi poznawać ludzi których wozi. Przez grzeczność tylko mu potakiwałam, a w głowie odliczałam sekundy do momentu kiedy zobacze przez okno jakiś samolot czy cokolwiek.
czwartek, 1 stycznia 2015
Rozdział 3
Następnego dnia obudziłam, się bardzo wcześnie rano. Tata jeszcze spał, a ja znowu zabrałam się za pakowanie. Było tak strasznie cicho. Jak dla mnie za cicho. Musiałam włączyć jakąś muzyke. Ojciec jeszcze spał więc nie przesadzałam z głośnością i puściłam cicho playliste z komórki. Po godzinie byłam już spakowana w całości. Nie miałam co robić więc wyjęłam z torby laptopa i zalogowałam się na Twittera. Czytałam jakieś bezsensowne tweety różnych nieznanych mi osób, ale tak zabijałam czas. W końcu natknęłam się na tweeta Niall'a Horan'a z One Direction, że ogłaszają kolejne koncerty w Ameryce. Weszłam w link obok i przeniosłam się na strone gdzie miały być sprzedawane bilety. W prawym roku tykał licznik który odmierzał czas do rozpoczęcia sprzedaży. Została tylko minuta i 5...4...3...2 sekundy. Zauważyłam, że dokładnie za dwa tygodnie 1D będzie grało koncert w Nowym Yorku. "Hmm... Może pójdziemy z Katie ... Przecież obie ich lubimy" pomyślałam. Licznik wskazywał już tylko 40 sekund. Tik tak, tik tak. Nadeszła ta wyczekiwana chwila 3..2...1... "KUP BILET". Chciałam jak najszybciej kupić bilety, bo wiedziałam, że szybko się rozchodzą. Po pół minucie odetchnęłam, że mi się udało. Napisałam szybko SMSa
"Hej ! Załatwiłam nam już pierwszą impreze w NY :) Cieszysz się ?"
Po dłuższej chwili dostałam odpowiedź
"Ciesze się ... ale ... co wymyśliłaś bo się zaczynam bać ?"
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpowiedziałam
"Koncert One Direction z wejściem na backstage :)"
Katie odpowiedziała w dziesięć sekund
"Ale ... JAK ?! :D"
Znowu uśmiechnęłam się do ekranu. Zamknęłam laptop. Ułożyłam się wygodnie na starym łóżku, które lekko zaskrzypiało. Patrzyłam się w sufit. Lubiłam to miejsce ale jednocześnie nie mogłam się doczekać jutra, bo w końcu miałam lecieć do Nowego Yorku. Niestety ta miła chwila nie trwała zbyt długo bo już po dziesięciu minutach usłyszałam kroki taty skierowane do mojego pokoju.
- Już nie śpisz ? - zapytał lekko zaspanym głosem
- Niee, już dawno. Nawet zdąrzyłam już kupić sobie i Katie bilety na koncert za dwa tygodnie. Będziemy się super bawić. - uśmiechnęłam się
- To fajnie. Cieszę się - zakończył bardzo krótką rozmowe i wyszedł
Potem już tylko leżałam i myślałam o przeprowadzce, o koncercie i o wszystkich rzeczach związanych z Nowym Yorkiem.
"Hej ! Załatwiłam nam już pierwszą impreze w NY :) Cieszysz się ?"
Po dłuższej chwili dostałam odpowiedź
"Ciesze się ... ale ... co wymyśliłaś bo się zaczynam bać ?"
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpowiedziałam
"Koncert One Direction z wejściem na backstage :)"
Katie odpowiedziała w dziesięć sekund
"Ale ... JAK ?! :D"
Znowu uśmiechnęłam się do ekranu. Zamknęłam laptop. Ułożyłam się wygodnie na starym łóżku, które lekko zaskrzypiało. Patrzyłam się w sufit. Lubiłam to miejsce ale jednocześnie nie mogłam się doczekać jutra, bo w końcu miałam lecieć do Nowego Yorku. Niestety ta miła chwila nie trwała zbyt długo bo już po dziesięciu minutach usłyszałam kroki taty skierowane do mojego pokoju.
- Już nie śpisz ? - zapytał lekko zaspanym głosem
- Niee, już dawno. Nawet zdąrzyłam już kupić sobie i Katie bilety na koncert za dwa tygodnie. Będziemy się super bawić. - uśmiechnęłam się
- To fajnie. Cieszę się - zakończył bardzo krótką rozmowe i wyszedł
Potem już tylko leżałam i myślałam o przeprowadzce, o koncercie i o wszystkich rzeczach związanych z Nowym Yorkiem.
środa, 31 grudnia 2014
Rozdział 2
Zeszłam na dół, a tata intensywnie szukał czegoś na laptopie.
- Co robisz ? - zapytałam
- Właśnie przeglądam mieszkania dla Ciebie, a wcześniej kupiłem Ci bilety na samolot - rzucił
- Tak szybko chcesz się mnie pozbyć ? - zachichotałam
- Chcę tylko, żebyś miała fajne życie w nowym miejscu - uśmiechnął się
Usiadłam obok niego i spojrzałam na zdjęcia mieszkania które akurat oglądał. Było bardzo ładne.
- To mi się podoba. A Tobie ? To w końcu będzie Twoje mieszkanie - zapytał
- Jest świetne - odpowiedziałam
- Kupuje ! - powiedział z uśmiechem
Odwzajemniłam uśmiech i wstałam z krzesła. Zrobiłam szybkie śniadanie i poszłam na górę. Zaczęłam się pomału pakować, bo dni do wylotu coraz mniej, a rzeczy nadal tyle samo. Po piętnastu minutach dostałam SMSa od Katie - mojej najlepszej przyjaciółki.
"Słyszałam, że się przeprowadzasz do NY :'( Zostawisz mnie samą ? Jesteś podła wiesz ?"
Przeczytałam i zaczęłam się śmiać. Ona zawsze taka była, ale zawsze mnie kochała, a ja ją. Po parunastu sekundach odpisałam.
"To jedź ze mną ! Przecież wiesz, że Cię kocham"
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo.
"Przewidziałam to ... Mam już bilety i mieszkanie... Może i nie będziemy mieszkać razem, ale przynajmniej razem zawojujemy NY :) Nie mogę się doczekać :)"
Zadzwoniłam do niej bo nie mogłam uwierzyć, że mówi prawdę. Nie mogłam uwierzyć, że przeprowadzam się razem z Katie ! Gdy się rozłączyła zaczęłam skakać po łóżku i piszczeć z radości.
- Co tu się stało ? - krzyknął tata
- Katie przeprowadza się ze mną - odpowiedziałam, nie przestając skakać
- To bardzo fajnie, ale mogłabyś się troszkę uspokoić bo na dole trzęsie się sufit ? - poprosił
- No dobrze ... - podskoczyłam ostatni raz i usiadłam na brzegu łóżka
Tata bez słowa od wrócił się i zamknął za sobą drzwi. Spakowałam jeszcze kilka ubrań, ale zostawiłam też parę rzeczy na te dni kiedy jestem jeszcze w Cleveland. Potem zaczęłam pakować różne drobiazgi które skrywały się w mojej szafie. Do 22 spakowałam się już prawie całkowicie. Potem byłam już bardzo zmęczona i poszłam się położyć.
- Co robisz ? - zapytałam
- Właśnie przeglądam mieszkania dla Ciebie, a wcześniej kupiłem Ci bilety na samolot - rzucił
- Tak szybko chcesz się mnie pozbyć ? - zachichotałam
- Chcę tylko, żebyś miała fajne życie w nowym miejscu - uśmiechnął się
Usiadłam obok niego i spojrzałam na zdjęcia mieszkania które akurat oglądał. Było bardzo ładne.
- To mi się podoba. A Tobie ? To w końcu będzie Twoje mieszkanie - zapytał
- Jest świetne - odpowiedziałam
- Kupuje ! - powiedział z uśmiechem
Odwzajemniłam uśmiech i wstałam z krzesła. Zrobiłam szybkie śniadanie i poszłam na górę. Zaczęłam się pomału pakować, bo dni do wylotu coraz mniej, a rzeczy nadal tyle samo. Po piętnastu minutach dostałam SMSa od Katie - mojej najlepszej przyjaciółki.
"Słyszałam, że się przeprowadzasz do NY :'( Zostawisz mnie samą ? Jesteś podła wiesz ?"
Przeczytałam i zaczęłam się śmiać. Ona zawsze taka była, ale zawsze mnie kochała, a ja ją. Po parunastu sekundach odpisałam.
"To jedź ze mną ! Przecież wiesz, że Cię kocham"
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo.
"Przewidziałam to ... Mam już bilety i mieszkanie... Może i nie będziemy mieszkać razem, ale przynajmniej razem zawojujemy NY :) Nie mogę się doczekać :)"
Zadzwoniłam do niej bo nie mogłam uwierzyć, że mówi prawdę. Nie mogłam uwierzyć, że przeprowadzam się razem z Katie ! Gdy się rozłączyła zaczęłam skakać po łóżku i piszczeć z radości.
- Co tu się stało ? - krzyknął tata
- Katie przeprowadza się ze mną - odpowiedziałam, nie przestając skakać
- To bardzo fajnie, ale mogłabyś się troszkę uspokoić bo na dole trzęsie się sufit ? - poprosił
- No dobrze ... - podskoczyłam ostatni raz i usiadłam na brzegu łóżka
Tata bez słowa od wrócił się i zamknął za sobą drzwi. Spakowałam jeszcze kilka ubrań, ale zostawiłam też parę rzeczy na te dni kiedy jestem jeszcze w Cleveland. Potem zaczęłam pakować różne drobiazgi które skrywały się w mojej szafie. Do 22 spakowałam się już prawie całkowicie. Potem byłam już bardzo zmęczona i poszłam się położyć.
wtorek, 25 listopada 2014
Rozdział 1
Przez ostatnie dwadzieścia lat mojego życia mieszkałam w Cleveland. Ale postanowiłam to zmienić. Byłam typową córeczką tatusia od kiedy moja mama zginęła w tym cholernym wypadku samochodowym gdy miałam 9 lat. To był strasznie trudny okres w moim życiu bo byłam jeszcze małą dziewczynką i nagle cały mój świat się zawalił. Musiałam wtedy się zmienić i zacząć współpracować z ojcem. Na początku było trudno, a świat bez mamy wydawał się pusty i przerażający. Po roku to się zmieniło. Stałam się bardziej pewna siebie, ale w domu nadal zachowywałam się jak najgrzeczniejsza mała dziewczynka na świecie. Zostało mi tak do chwili obecnej. Tyle, że teraz praktycznie nie ma chwili kiedy nie staram się być najlepsza. Co wcale nie znaczy, że taka jestem.
...
Po dwóch miesiącach zastanawiania się nad sensem wyjazdu i jego sprytnym uzasadnieniem nie wpadłam na nic wystarczająco mądrego co było kolejnym powodem do NIE bycia idealnym. W końcu wpadłam na pomysł żeby powiedzieć o tym tacie i wymyślać argumenty na szybko.
- Mam dla ciebie pewną ... hmmm... propozycję - zaczęłam kiedyś przy śniadaniu
- Słucham - rzucił bardzo niepewnie
- Chciałabym ... Chciałabym sie przeprowadzić ... - zaczęłam ledwo słyszalnym głosem
- Co ? - przerwał
- Do Nowego Yorku - dokończyłam nie słuchając poprzedniego pytania
- Nie - odpowiedział bardzo stanowczym głosem
- Ale tato ... - starałam się go przekonać
- Powiedziałem 'nie' - powiedział prawie krzycząc
- Ale ... to nie aż tak daleko ... A ja tak bardzo chciałabym tam pojechać. - błagałam
- Colleen... Dobrze wiesz jakie są zasady - odrzucał moją prośbę kolejny raz
- Tato ! Nie ma żadnych zasad. Pojade do Nowego Yorku i koniec. Nie jestem już małą dziewczynką i umiem sama wsiąść w samolot !! - wrzeszczałam na całe gardło, potem się rozpłakałam i wyszłam rzucając widelcem o stół.
"To zawsze działa.." pomyślałam i powędrowałam na górę do swojego pokoju. Specjalnie głośno trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam udawać że bardzo głośno płaczę. Przycisnęłam twarz bardzo mocno do poduszki, żeby wydawała się czerwona. Po jakiś dziesięciu minutach mojego udawanego lamentu do pokoju wszedł on - wysoki facet w czarnej koszulce The Rolling Stones - mój tata.
- Dobrze, przeprowadzisz się do Nowego Yorku ... - mówił uległym głosem
- Jezus ! Naprawdę ?! - udawałam zaskoczenie, mała dziewczynka jak zawsze postawił na swoim.
- Tak - rzucił ze smutkiem w głosie. Przegrał.
Zaczęłam skakać z radości po łóżku i po innych meblach. Tata jak widać nie chciał być już dłużej świadkiem tych wydarzeń bo wyszedł bardzo cicho zamykając drzwi. Od początku wiedziałam co robić żeby z nim wygrać ale i tak bardzo się cieszyłam. Byłam tak podekscytowana, że wchodziłam chyba na każdy portal na którym miałam konto i pisałam tylko "Nowy York !! Oto nadchodzę !! Strzeżcie się haha !" Pod koniec przeżuciłam się na Omegle. Do każdego nieznajomego pisałam ten sam tekst "AAA !! Przeprowadzam się do NY" i od razu rozłączałam czat. Byłam niesamowicie szczęśliwa. Potem, gdy już mi się znudziło, zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia jakiegoś mieszkania czy czegokolwiek innego. Chciałam od razu dowiedzieć się gdzie jest fajnie i w którym miejscu dobrze się mieszka. Gdzie są dobre restauracje, kawiarnie czy jeszcze inne ciekawe miejsca. Byłąm tak pochłonięta szukaniem, że po dziesięciu minutach upłynęły cztery godziny. Była 5:30 nad ranem. "O Jezu!" powiedziałam sama do siebie. Zamknęłam laptop nie wyłączając go i szybko gdzieś położyłam. Przykryłam się kołdrą z nadzieją że tata jeszcze śpi i nie wpadnie na pomysł, żeby wejść do mojego pokoju. Dosłownie po pięciu minutach zasnęłam. Spałam tylko cztery i pół godziny, bo już o 10 z kuchni dobiegały rozmaite dźwięki które sygnalizowały że ojciec próbuje zrobić śniadanie, a ja muszę tam iść i to skontrolować.
...
Po dwóch miesiącach zastanawiania się nad sensem wyjazdu i jego sprytnym uzasadnieniem nie wpadłam na nic wystarczająco mądrego co było kolejnym powodem do NIE bycia idealnym. W końcu wpadłam na pomysł żeby powiedzieć o tym tacie i wymyślać argumenty na szybko.
- Mam dla ciebie pewną ... hmmm... propozycję - zaczęłam kiedyś przy śniadaniu
- Słucham - rzucił bardzo niepewnie
- Chciałabym ... Chciałabym sie przeprowadzić ... - zaczęłam ledwo słyszalnym głosem
- Co ? - przerwał
- Do Nowego Yorku - dokończyłam nie słuchając poprzedniego pytania
- Nie - odpowiedział bardzo stanowczym głosem
- Ale tato ... - starałam się go przekonać
- Powiedziałem 'nie' - powiedział prawie krzycząc
- Ale ... to nie aż tak daleko ... A ja tak bardzo chciałabym tam pojechać. - błagałam
- Colleen... Dobrze wiesz jakie są zasady - odrzucał moją prośbę kolejny raz
- Tato ! Nie ma żadnych zasad. Pojade do Nowego Yorku i koniec. Nie jestem już małą dziewczynką i umiem sama wsiąść w samolot !! - wrzeszczałam na całe gardło, potem się rozpłakałam i wyszłam rzucając widelcem o stół.
"To zawsze działa.." pomyślałam i powędrowałam na górę do swojego pokoju. Specjalnie głośno trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam udawać że bardzo głośno płaczę. Przycisnęłam twarz bardzo mocno do poduszki, żeby wydawała się czerwona. Po jakiś dziesięciu minutach mojego udawanego lamentu do pokoju wszedł on - wysoki facet w czarnej koszulce The Rolling Stones - mój tata.
- Dobrze, przeprowadzisz się do Nowego Yorku ... - mówił uległym głosem
- Jezus ! Naprawdę ?! - udawałam zaskoczenie, mała dziewczynka jak zawsze postawił na swoim.
- Tak - rzucił ze smutkiem w głosie. Przegrał.
Zaczęłam skakać z radości po łóżku i po innych meblach. Tata jak widać nie chciał być już dłużej świadkiem tych wydarzeń bo wyszedł bardzo cicho zamykając drzwi. Od początku wiedziałam co robić żeby z nim wygrać ale i tak bardzo się cieszyłam. Byłam tak podekscytowana, że wchodziłam chyba na każdy portal na którym miałam konto i pisałam tylko "Nowy York !! Oto nadchodzę !! Strzeżcie się haha !" Pod koniec przeżuciłam się na Omegle. Do każdego nieznajomego pisałam ten sam tekst "AAA !! Przeprowadzam się do NY" i od razu rozłączałam czat. Byłam niesamowicie szczęśliwa. Potem, gdy już mi się znudziło, zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia jakiegoś mieszkania czy czegokolwiek innego. Chciałam od razu dowiedzieć się gdzie jest fajnie i w którym miejscu dobrze się mieszka. Gdzie są dobre restauracje, kawiarnie czy jeszcze inne ciekawe miejsca. Byłąm tak pochłonięta szukaniem, że po dziesięciu minutach upłynęły cztery godziny. Była 5:30 nad ranem. "O Jezu!" powiedziałam sama do siebie. Zamknęłam laptop nie wyłączając go i szybko gdzieś położyłam. Przykryłam się kołdrą z nadzieją że tata jeszcze śpi i nie wpadnie na pomysł, żeby wejść do mojego pokoju. Dosłownie po pięciu minutach zasnęłam. Spałam tylko cztery i pół godziny, bo już o 10 z kuchni dobiegały rozmaite dźwięki które sygnalizowały że ojciec próbuje zrobić śniadanie, a ja muszę tam iść i to skontrolować.
poniedziałek, 24 listopada 2014
Wprowadzenie ...
Historia 20 letniej dziewczyny - Colleen Young (Cara Delevingne).
Zwykła dziewczyna z Cleveland, przeprowadza się do Nowego Yorku.
Tam wybiera się na koncert ... i poznaje jego ... Harry'ego Stylesa.
Między nimi rodzi się głębokie uczucie którego nic i nikt nie jest w stanie złamać ...
Do czasu ...
Harry wyjechał z chłopakami w trasę ...
Popełnił błąd, którego strasznie żałuje.
Stara się przeprosić Colleen.
Po miesiącu - wybacza mu.
Wtedy też ... dziewczyna będzie miała niespodziankę dla Stylesa ...
Co będzie dalej ?
Jak to się skończy ?
Dowiesz się czytając "Don't Forget Where You Belong"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się spodoba :) Zapraszam do komentowania :)
Zwykła dziewczyna z Cleveland, przeprowadza się do Nowego Yorku.
Tam wybiera się na koncert ... i poznaje jego ... Harry'ego Stylesa.
Między nimi rodzi się głębokie uczucie którego nic i nikt nie jest w stanie złamać ...
Do czasu ...
Harry wyjechał z chłopakami w trasę ...
Popełnił błąd, którego strasznie żałuje.
Stara się przeprosić Colleen.
Po miesiącu - wybacza mu.
Wtedy też ... dziewczyna będzie miała niespodziankę dla Stylesa ...
Co będzie dalej ?
Jak to się skończy ?
Dowiesz się czytając "Don't Forget Where You Belong"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się spodoba :) Zapraszam do komentowania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
