czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 5

Siedziałyśmy już w samolocie. Ja w szóstym rzędzie, a Katie w jedenastym. Tak strasznie nudziłam się bez niej. Dzieliło nas o wiele za dużo, na szczęście lot nie był długi. Gdy samolot wylądował na lotnisku w Nowym Yorku znowu ściskałyśmy się mocno i nie mogłyśmy uwierzyć, że naprawdę tu jesteśmy. Potem poszłyśmy po nasz bagaż. W roku stał stojak pełen małych map Nowego Yorku. Wzięłam jedną i rozłożyłam. To miasto wydawało mi się takie ogromne i tajemnicze. W czasie kiedy patrzyłąm na mapę tego przerażającego miejsca, Katie podeszła do mnie z walizkami.
- Oh, już jesteś - rzuciłam i uśmiechnęłam się w jej kierunku
- Tak, co robisz ? - zapytała
- Umm... Przeglądam mapę... Masakra - zaśmiałam się
- No to... Na jakiej ulicy będziesz mieszkać ? - powiedziała patrząc na jakieś zielone punkty na mapie
- Piąta Aleja... - ciągnęłam szukając jej
- Ale... To ponad 15 kilometrów ode mnie - rzuciła ze smutkiem w głosie
Przytuliłam ją mocno.
- Nie martw się, przecież Cię nie zostawie - obiecałam
Katie westchnęła ze łzami w oczach. Jeszcze raz ją przytuliłam. Potem złapałyśmy za swoje bagaże i powędrowałyśmy do wyjścia z lotniska. Stało tam pełno żółtych taksówek. Katie się uśmiechnęła.
- Nie zapomnij o mnie ty łajzo ! Kocham Cię ! - krzyknęła i wsiadła do pierwszej taksówki.
Pomachała mi przez szybę i odjechała. Wsiadłam szybko do innego auta bo czułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Gdzie Cię zawieźć panienko ? - rzucił taksówkarz, był stary i siwy. Chyba nie lubił swojej pracy
- Piąta Aleja poproszę - odpowiedziałam grzecznie
- Sie robi ! - uśmiechnął się do lusterka
Wetknęłam słuchawki do uszu i puściłam głośno muzykę. Nie chciałam ani słuchać tego faceta, ani myśleć o Katie. Dojazd trwał tylko parenaście minut. Zciszyłam na chwilę muzykę.
- 5 dolarów się należy - prychnął
Bez słowa wyjełam pieniądze z portfela i wysiadłam zabierając moje wielkie walizki. Znowu podgłosiłam telefon i sprawdziłam SMSy. Tam miałam napisany numer domu w którym miałam zamieszkać. Włożyłam telefon do kieszeni i poszłam przed siebie. 15B, to tu ! Gdy patrzyłam na miejsce w którym miałam zamieszkać, usta same mi się otworzyły. Po prostu opadły. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i szybko wciągnęłam walizki na schodki. Zapukałam do drzwi.
- Oh ! Dzień dobry ! Colleen Young prawda ? - powiedziała uśmiechnięta kobieta
- Tak, tak - skinęłam głową
- Niech pani wejdzie. - wskazała
Powoli weszłam do środka, dom był ogromny i niczym nie przypominał tego ze zdjęć. Szłam przez długi hol bardzo powoli. Nadal nie mogłam uwierzyć, że to moje mieszkanie.
- Po lewo jest salon - uśmiechnęła się jeszcze raz - wejdź i usiądź, ja zaraz przyjdę - dodała
Salon był jeszcze piękniejszy niż hol. Postawiłam walizki równo obok mnie i usiadłam delikatnie na pięknej sofie.
- Tu jest umowa i klucze, co do płatności to wszystko jest już zapłacone, wystarczy, że podpiszesz - rzuciła ciepłym głosem kobieta i podała mi długopis.
Szybki ruch długopisem po kartce i dom jest mój. Uśmiechnęłam się jeszcze raz.
- Tak jak powiedziałam, tu są klucze, a ta kopia umowy jest dla Ciebie. Zostawiłam Ci kartkę i potrzebnymi telefonami i wszystkim co musisz wiedzieć - ciągnęła
- Dziękuję - rzuciłam grzecznie
Kobieta podała mi rękę i wyszła z salonu. Poszłam za nią. Szła szybko przez długi hol, stukając obcasami. Owinęła wokół szyi apaszkę, założyła kapelusz i złapała za swoją walizkę.
- Do widzenia - uśmiechnęła się po raz ostatni
- Do widzenia - odpowiedziałam
Wyszła.
Nastała głucha cisza.
W końcu po minucie patrzenia się w drzwi dostrzegłam tykanie zegara.
"No więc... Rozejrzyjmy się tutaj !" powiedziałam sama do siebie. Szłam tylko trochę szybciej niż kiedy przemierzałam hol. Wszystkie pokoje były naprawdę cudowne. Telefon zawibrował mi w kieszeni. To był tata.
- Halo ? - zaczęłam
- Cześć słoneczko ! Jak Ci się podoba Twój nowy dom ? - zapytał
- Jest naprawdę cudowny ale nie przypomina tego ze zdjęć - zaśmiałam się
- Wiem, wybrałem inny. Był naprawdę cudowny. To ... Jako niespodzianka - ciągnął
- To że zapłaciłeś też jest niespodzianką ? - mówiłam
- Można tak powiedzieć... - śmiał się
- Właśnie ... zwiedzam ... ten dom ... Jest absolutnie perfekcyjny - dziękowałam jeszcze raz
- Cieszę się, że Ci się podoba. Muszę narazie kończyć. Pa. - rzucił
- Pa. - odpowiedziałam, ale tata już się rozłączył
Położyłam telefon na szafce koło łóżka, w pokoju w którym właśnie byłam. To musiałą być sypialnia. Tylko po co mi podwójne łóżko ? Zaśmiałam się sama do siebie i wyszłam z pokoju. Po paru minutach przytargałam walizki i zaczęłam wielkie rozpakowywanie.

1 komentarz:

  1. Fajny blog, ciekawy. Ale mam kilka zastrzeżeń. :D
    1) Fajnie by było jakbyś tworzyła ubrania np. na tej stronce: http://www.polyvore.com/ i wrzucała linki do bloga, bo łatwiej byłoby zobrazować sobie daną postać.
    2) Mogłabyś dodać również zdjęcia mieszkania jak wygląda :)
    3) Kończyć w takich momentch,że człowiek by się denerwował,że skończyłaś w miejscu pełnym napięcia
    To chyba wszysyko :D ZApraszam do mnie :D http://givemethepotencyof.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń